Trafiła do mnie umierająca
To był taki piękny słoneczny dzień. Nieznajoma, którą poznałam przez telefon, zgodnie z umówieniem przywiozła kilka kotków. Jak tylko postawiła transportery powiedziała: "Niech pani coś zrobi, bo jedna umiera! Nie pani pomoże!" Nie czekając na nic pobiegłam do weterynarza. Błagałam by uratował tego dwumiesięcznego kociaka. (...) Nie było łatwo, ale udało nam się... Mała umierająca koteczka trafiła do mnie z rodziną, kiedy rozważałam zakup trzech kotów rasowych. Przygotowywałam się do tego od ponad pół roku. Studiowałam materiały o kotach, ich rasach, charakterach, zachowaniach, długości życia. Chciałam być do tego dobrze przygotowana, w pełni świadoma decyzji, zrobić to z wyboru, nie pod wpływem emocji. Dlatego przeczytałam wiele poradników, książek specjalistycznych. Pomimo iż planowałam zakup kota rasowego, ku swojemu zaskoczeniu doszłam do wniosku, że najpiękniejsze są koty europejskie, nasze koty, poczciwe mruczki. Takie same jak te, które mieszkały u ...