Posty

Wyświetlam posty z etykietą uratowane zwierzęta

Trafiła do mnie umierająca

Obraz
To był taki piękny słoneczny dzień. Nieznajoma, którą poznałam przez telefon, zgodnie z umówieniem przywiozła kilka kotków. Jak tylko postawiła transportery powiedziała: "Niech pani coś zrobi, bo jedna umiera! Nie pani pomoże!" Nie czekając na nic pobiegłam do weterynarza. Błagałam by uratował tego dwumiesięcznego kociaka. (...) Nie było łatwo, ale udało nam się...    Mała umierająca koteczka trafiła do mnie z rodziną,  kiedy rozważałam zakup trzech kotów rasowych. Przygotowywałam się do tego od ponad pół roku. Studiowałam materiały o kotach, ich rasach, charakterach, zachowaniach, długości życia. Chciałam być do tego dobrze przygotowana, w pełni świadoma decyzji, zrobić to z wyboru, nie pod wpływem emocji.  Dlatego przeczytałam wiele poradników, książek specjalistycznych.  Pomimo iż planowałam zakup kota rasowego, ku swojemu zaskoczeniu doszłam do wniosku, że najpiękniejsze są koty europejskie, nasze koty, poczciwe mruczki. Takie same jak te, które mieszkały u ...

Dla zwierząt, aby przeżyły - pomóżmy!

Obraz
Dla zwierząt, aby przeżyły pomagam.pl/pomagamy-zwierzetom Dobrzy ludzie zaopiekowali się nimi, pomimo braku pieniędzy. To było bardzo ważne, aby przeżyły. Dostały tam jedzenie, opiekę. Wiem, że bardzo tęsknią za domem, 💔 ale to była ostatnia deska ratunku. Co noc płaczę myśląc o nich. 😭😭😭😭😭 One na pewno też. 😢 Jest mi bardzo przykro, że nie mogę nic więcej zrobić, choć wiem, że powinnam. 💔💔💔 Potrzebują pieniędzy na jedzenie, weterynarza, opiekę. Gdybym je miała, rozwiązałabym wiele problemów. Uratowałabym wiele żyć. Dałabym radość i szczęście im, oraz innym zwierzętom. 😭😭😭😭 Maleńkie radosne niegdyś pieski. Życie było bezlitosne. Cóż pozostało?  Inne też mają takie życie. Fundacja pomaga jak może, ale ma ograniczone możliwości. Może gdybyśmy połączyli siły 💪, udałoby się jeszcze je uratować??? Tak bardzo bym chciała.  Zbiórkę tą utworzyłam głównie dla Fundacji  Schronisko i hoteli dla psów, które służą pomocą jako odpłatne domy tymczasowe. Od tego ile zbier...

Pogryziony kotek osiedlowy

Obraz
Pusio, bo tak go nazwałam, był pięknym, ale bezdomnym kotkiem osiedlowym. Miał pecha, ponieważ trafił na nietolerancyjne środowisko. Dzieci bardzo mu dokuczały, rzucały w niego kamieniami na oczach rozbawionych rodziców. Trzeba było interweniować. Aby podszedł do mnie, oswajałam go przez miesiąc czasu, stawiając miskę z jedzeniem. I udało się, ale... Pewnego dnia po prostu przyszedł. Omijając moje nogi, wszedł do stojącego obok transportera. Ż eby go nie wystraszyć przez długi czas stałam bez ruchu. Nawet nie drgnęłam. Biedny kotek, tym razem ledwo trzymając się na łapach, położył się wygodnie i zasnął. Widać było, że był cały obolały, prawdopodobnie pogryziony. Z rannego policzka ciekła mu krew, zostawiając za nim czerwony ślad. Kiedy na dobre zasnął zamknęłam transporter i zabrałam do weterynarza. Za jedyne pieniądze, jakie wówczas miałam, opłaciłam jego leczenie. Zaryzykowałam, ale było warto, pomimo, iż szło opornie. Okazało się bowiem, że w ranę wdała się infekcja. Antybiotyki ni...

Mały kociak z parkingu

Obraz
Był piękny słoneczny dzień. Stałam nieopodal sklepu, rozmawiając ze znajomą. Opowiadała o tym jak uratowała przed śmiercią kocię. Znalazła je kilka dni wcześniej na parkingu, przy samochodach. Leżał wyziębiony, nie mając sił się ruszać. Był taki maleńki, niewinny. Zapewne miał nie więcej jak dwa miesiące. Jego stan był poważny, dlatego karmiła go butelką i rozgrzewała pod lampą. Udało się. Po dwóch tygodniach zaczął samodzielnie jeść, a ona rozglądała się za domem dla niego. W zasadzie tego dnia prawie nic nie mówiłam, bo myśli krążyły mi po głowie. Niewiele sama mogłam zrobić, albo tak mi się wówczas wydawało. Nie mniej pod wpływem tego zdarzenia nie zbagatelizowałam wieczornego płaczu ciemnego kociaka nieopodal miejsca, w którym stałam. Kolejny mały kotek krzyczał tak przeraźliwie, że serce się kroiło. Trudno powiedzieć, czy przyprowadziła go tam kocica, czy został podrzucony w ruchliwym miejscu. Idąc za przykładem znajomej, zabrałam go, by i on nie zamarzł, będąc na wyciągnięcie lud...